To właśnie o nich będzie ten post

Dowiesz się, jakie menu zaproponować pożerającym twoje sałaty, kwiaty i inne plony wiecznie głodnym ślimakom podczas ,,ślimaczej pogody”, jaka teraz przeważa, byś między jedną a drugą ulewą, wyszedłszy do swojego ogrodu po coś na obiad, nie stanęła nad sałatą, konkretnie jej resztkami, która skurczyła się do rozmiaru raczej nienadającego się do zbiorów, za to wiecznie głodny żarłok schowany pod kolejną, jeszcze dorodną rośliną urósł sobie do rozmiaru ewentualnej pieczeni...ble, fuj. 


Ślimaki są obrzydliwe, śliskie, obleśne i ciągle muszą żreć!

Nienawidzę ich!!!


Ślimaki to plaga! 

W naszym niewielkim ogródku potrafiliśmy codziennie znaleźć nawet kilkadziesiąt wstrętnych długich gołych ślimaków

w rozmiarze XXL…

Chciałam posparecować po deszczu boso po trawie i o mało nie wdepnęłam...
uff...brzydziłabym się cały dzień...

W tym sezonie, gdy deszczowa pogoda, nazwałam ją ślimaczą, sprzyja wiecznemu apetytowi tych szkodników, postanowiłam wypróbować

dwa sposoby:


Ślimaki w ogrodzie - sposób pierwszy - ,,smerfetki"

Obsypałam wszystkie ,,ślimacze” rośliny niebieskimi granulkami ( Ślimakolem ), oczywiście nietrującymi. Nazywam je smerfetkami...Jednak wiecie, Smerfetka może budzi sympatię, ale smerfetkowe granulki w ogrodzie już niekoniecznie, a rozpaprany na nich ślimak to obrzydlistwo! 


Ślimaki w ogrodzie - sposób drugi - fusy z kawy

Fusów z kawy u nas nie brak!


Na szczęście gdzieś przeczytałam, że można spróbować fusów z kawy. Mamy automat do robienia kawy, więc fusów u nas nie brak. Zbieram je więc do miski, po czym spaceruję po ogrodzie i obsypuję rośliny. 

Czarne fusy są całkowicie niewidoczne, więc nie szpecą, za to okazuje się, że ślimakom nie za bardzo po drodze z fusami, zmieniają kierunek swoich poszukiwań, przenosząc się na trawnik.

Trawnik zielony, one brązowe, więc....

....już nie będziesz...

Ślimaki w ogrodzie - taki oto filmik. Ślimakowi nie podobają się fusy i zmienia kierunek, niedaleko zajdzie...hehe
Sukcesem było równiez to, że pożerał tylko koniczynę, a nie moje kwiatki! Podsypałam je wcześcniej właśnie fusami! 

.Myślę, że w można tak powalczyć z tymi szkodnikami ! Fusy sa również doskonałym nawozem. Mam tylko nadzieję, że węch i smak ślimaków

nie podlegają ewolucji...

Pamiętajmy jednak, że kawa ma to do siebie, że niestety wietrzeje, z czego wynika, że trzeba nam się stać nałogowcami kawowymi podczas całego "ślimaczego sezonu", by cały czas mieć pod ręką świeżutkie fusiki!

No cóż, zawsze można z nich zrobić szaszłyki..., wiecie takie na druciku o ostrym zakończeniu...

To pono najskuteczniejsza metoda...




3 komentarze:

Unknown pisze...

:D :D Jak bym siebie słyszała. Moje słowa. U nas też ślimakobranie i akcja "kawofusy". Tylko kiedy spać po tej kawie... :P
A.Z.

Unknown pisze...

Ogłaszam wszem wobec i każdemu z osobna, iż metoda z fusami jest skuteczna :D wypróbowałam według rady niniejszej zacnej Ogrodniczki i ślimaki rzeczywiście omijały moje ziółka i kwiatki. :)) Dzięki! Polecam kawofusy :D

taka Kropka pisze...

UFF! Cieszy mnie,że metoda działa nie tylko u mnie!!! UWAGA!!!Ślimaki trzeba odstraszać podczas całego "slimaczego sezonu", bo, wiadomo, kawa wietrzeje... W sumie fajne, bo przyjemne z pożytecznym!Chyba wpadne w nałóg,bo deszcz co chwila o sobie przypomina...