Syrop z kwiatów dzikiego bzu - pierwszy rzut. Były jeszcze kolejne dwa.

Zostałam zawalona, a dokładnie nasza kuchnia, stosami baldachów dzikiego bzu! ZNOWU!!! Chyba zdziczeję!!! Tylko wiecie, syropu z bzu nigdy za wiele. Gdy coś mnie chce zjeść - jakiś wirus albo bakteria, to od razu sięgam po ten syrop, co leczy aż 9 chorób! 
Każda matka, babka, nawet ciotka to wie! Ja też wiem i chętnie się z Wami podzielę przepisem na syrop z kwiatów dzikiego bzu - ,,bzi"syrop. 
Przepis na syrop z kwiatów dzikiego bzu na 9 chorób
40 baldachów bzu zbieranego podczas przejażdżki rowerowej lub samochodowej, jak kto woli, byle dalej od miasta i autostrady…
2 l wody 2 kg cukru 4 cytryny
Sposób przygotowania syropu z kwiatów dzikiego bzu
- rozkładamy baldachy na tacce, stole lub, jak w moim przypadku, gdy ,,klęska zbioru” wszystkich możliwych domowych platformach
- ucinamy sobie drzemkę, by nabrać sił i spokojnie czekamy, aż ewentualni mieszkańcy baldachów grzecznie się wyniosą - spoko, zdarzają się sporadycznie
- wkładamy baldachy do garnka zagotowujemy wodę i wrzątkiem zalewamy bez
- dodajemy plasterki cytryny i zostawiamy bez przykrycia na 24 godziny
- znowu idziemy spać…-
- następnego popołudnia, prawdopodobnie po całym dniu pracy, wykończone i słaniające się na nogach, prosimy naszych ukochanych, by przefiltrowali bez przez ściereczkę.
- Uwaga! - błagam dajcie mu czystą, by nie wziął z prania…, gdy stwierdzi, że i tak się zabrudzi, no!
- teraz pijemy kawę, on dodaje cukru, podgrzewa cały czas mieszając ( postoi na chwilę, no, niech wie! ), by cukier się rozpuścił
- doprowadzi do wrzenia - to znaczy ten syrop, nie Wasze nerwy…
- wstajemy, by wyłączyć palnik znowu nie robimy nic, czekamy, czytamy książkę lub zajmujemy się czymkolwiek
- po jakiejś godzinie trzeba syrop ponownie zagotować 
- gorący wlewamy do ciepłych buteleczek - ja je zagrzewam wraz z nakrętkami w piekarniku przy 100 stopniach Celsjusza
- buteleczki odkładamy do góry dnem - wstawiam je do garnka z ściereczką, by się nie przewracały
- niech ktoś posprząta kuchnię, błagam!
GOTOWE! 
Syrop z kwiatów dzikiego bzu jest naprawdę baaardzo smaczny i może faktycznie leczy te wszystkie choroby. Kiedy czuję, że coś chce mnie dopaść, zabieram syrop do pracy i piję z wodą cały dzień. Serio - kilka szklaneczek. Pomaga!
Jeszcze taka dyskretna uwaga z mojej strony: lubię zapach bzu. Niestety, gdy się suszy, przepraszam, ale tak jest, jego zapach zaczyna się nieprzyjemnie kojarzyć z ...kocimi sikami…. Trwa to ze dwa dni, potem już spoko!!!
KONIEC
Lecę wlewać do buteleczek 5 litrów mojego zdrowego cudownego syropu z kwiatów dzikiego bzu! 



Brak komentarzy: