Widok z balkonu na niesamowicie barwną rabatę: iglaki, różaneczniki, tuje, trawy, byliny i wiele innych,
Do tej rabaty wrócę kiedyś w poście Jak stworzyć rabatę mieszaną.

Po prostu je kocham!

Swoje koty też kocham! Aha, no i moje dzieci, ale to chyba oczywiste! Są moje własne przecież!

Rododendrony i azalie mają w sobie magię. Do swojego barwnego spektaklu przygotowują się prawie cały rok. Ich kolory mnie zachwycają. 

Dodają energii! 

Pąki kwiatowe pojawiają się krótko po kwitnieniu. Wtedy już widać, czy dobrze się o nie troszczyliśmy. My, to znaczy mój mąż - też własny! To ekspert od nawożenia. 

Różaneczniki są baaardzo żarłoczne, jak on, więc je rozumie, one go za to kochają, ja podziwiam!

To znaczy krzaki... są przepiękne! Jasne, męża też podziwiam i kocham. Jest ekspertem, ma talent, są wyniki. Nie wtrącam się. Mężczyzna lubi czuć się odpowiedzialnym, więc trzeba mu to umożliwić!

Fajnie...tym razem zajmę się podziwianiem i relaksem, by naczerpnąć energii. Mam nadzieję, że za rok też doczekamy się takiego spektaklu. W przeciwnym razie - oj, biada, biada... ;-)

Azalia i dwa rododendrony. Ten z tyłu jest koloru fuksji! Z przodu biało - żółta azalia. Pachnie jak wanilia. Z daleka wygląda jak panna młoda.

To azalie mojego taty mają chyba z dwadzieścia lat...


Mój ukochany, najbardziej energetyczny rododendron, to ten, co ma kolor fuksji, ach!


Brak komentarzy: