Bajka dla dzieci

Ni stąd ni zowąd do wrażliwych na najmniejsze nawet bodźce uszu wszystkich istot żyjących czy to na ziemi, czy w powietrzu, a nawet głęboko schowanych w norach i labiryntach śpiącej ziemi lub skrytych w przytulnych kryjówkach z barwnych liści pieczołowicie kiedyś nagromadzonych własnym wysiłkiem, dotarło ledwie słyszalne westchnienie zaspanej mademoiselle Odwilży.


Cały świat po długim zimowym śnie nabrał głębokiego, jakże upragnionego oddechu. Niecierpliwie oczekiwana mademoiselle Odwilż, pogodna zwiastunka Wiosny, niesamowicie pracowita i usłużna, wolno unosi zaspane powieki, zdziwiona, że to już, że sen tak szybko minął, a zbliżający się do niej czas właśnie podaje jej rękę. 

 

Rozglądając się wokół, wolno mruga oczami, co powoduje, że srebrny piasek zimowych snów, które z swej mroźnej kieszeni rozsypał wszędzie Monsieur Szron, zaczyna powoli rozpływać się w zapomnieniu. Za każdym jej mrugnięciem niebo staje się coraz bardziej błękitne.


Przebudziwszy się nieco, mademoiselle Odwilż zaczyna się przeciągać, wygina swoje ciało, podnosi się i rozgląda wokół, łagodnym spojrzeniem zwiastując zastygniętym życiodajnym sokom, że oto wraca ich moc.


Pierwsze ziewnięcie Odwilży przeradza się w długie westchnienie, przenikające nawet najmniejsze zakamarki, krążące po polach i łąkach, parkach, ogrodach. Mademoiselle spaceruje wzdłuż rzek i strumyków, przysiada na krach, by jak najszybciej  płynąć na spotkanie zamarzniętym stawom i jeziorom. W końcu ma już tyle siły, by podążyć w kierunku dalekich gór, cierpliwie oczekujących na jej ożywcze tchnienie.

Bajka dla dzieci

Każde ziewnięcie czy westchnienie Odwilży podnosi osłabione od dźwigania białego ciężaru gałązki, nawet każdą igiełkę, każde najbardziej delikatne i kruche ździebełko trawy. Na jej bladej i jeszcze nieco zaspanej twarzy, pojawia się pierwszy, nieśmiały uśmiech. Słoneczne Promyki, złocistowłosy figlarni paziowie Słońca radośnie przybiegają mu na powitanie, łapią Odwilż za ręce, zapraszając do pierwszych radosnych pląsów.


Każde stąpnięcie, nawet najdelikatniejsze muśnięcie stopą grubego śnieżnego dywanu dodaje odwagi osłabionym brakiem słonecznego blasku ździebełkom traw, zastygniętych w misternych śnieżynkowych serwetkach.

Bajka na dobranoc

Tyle pracy ma nasza kochana mademoiselle Odwilż! Jest bardzo dokładna, odpowiedzialna i niesamowicie spostrzegawcza. Nic nie ujdzie jej uwagi, o niczym nie zapomni. Musi się spieszyć. Madame Zima życzy sobie czasem, by jej spakowała niektóre ulubione puszyste łąkowe dywaniki, grube wysokie czapki otulające wierzchołki drzew, traw, dachów, ostrożnie ściągnęła dziergane przez śnieżynkowe babunie śliczne koronkowe rękawiczki z delikatnych gałązek, niekiedy też szaliki okrywające ławeczki w parkach.


Nie wszystko uda się Odwilży posprzątać. Gdzieniegdzie zostają białe kocyki nadal otulające zimowe sny. Ich przeróżne śmieszne kształty wyglądają jak śnieżne duszki, a może nimi są naprawdę? W końcu  zapadną w słodki biały sen, ukołysane w objęciach ździebeł traw. Będą śnić swoje białe puchate bajki, które wraz z odpływajacymi zimowymi wspomnieniami na pożegnanie cichaczem wkradną się do snów grzecznie śpiących dzieci...


Więcej bajek:

2 komentarze:

Anna Kruczkowska pisze...

O tak! Ma Odwilż mnóstwo pracy, bo przecież trzeba obudzić cebulki kwiatowe, by zaczęły kiełkować!

taka Kropka pisze...

Dziękuję za odwiedziny! Już łażę po ogrodzie, depczę Odwilży po piętach, sprawdzając, czy nie ominęła żadnej cebulki!