Perfekcjonizm a samotność | O akceptacji niedoskonałości
Czasami łapię się na tym, że próbuję ułożyć wszystko idealnie. Wokół nas jest tyle oczekiwań - w pracy, w domu, w codziennych obowiązkach.
Wydaje nam się, że jeśli będziemy bezbłędne, silne i samowystarczalne, to w końcu zyskamy upragnioną akceptację, szczęście i spokój. A potem przychodzi wieczór i pojawia się dziwne poczucie odizolowania od świata.
Zastanawiałam się nad tym głębiej i tak zrodziła się w mojej głowie ta mała, metaforyczna opowieść. O dwóch takich, co niczego nie ukradli. Jeden nie umiał, drugi nie musiał... Spotykamy ich codziennie. Opowiem wam o nich. Tylko pamiętajcie: nawet dzieci wiedzą, że to bardzo nieładnie pokazywać palcem...
Paradoks perfekcjonizmu: Opowieść o Nienajlepiej i Niezadobrze
Spotkały się NAJLEPIEJ i NIEZADOBRZE.
Oba chciały dobrze...
NAJLEPIEJ bywało jednak nienajlepsze.
NIEZADOBRZE bywało nienajgorsze.
NAJLEPIEJ zawsze robiło wszystko najlepiej:
najlepiej pracowało
najlepiej sobie radziło
najlepiej słyszało
najlepiej widziało
wszystko wiedziało
wszystkich pouczało
NAJLEPIEJ też nigdy:
nie prosiło
nie przepraszało
nie dziękowało
nie zapominało
Wolało też najlepiej nie widzieć i nie słyszeć...
Coś jednak wychodziło mu nienajlepiej:
Nienajlepiej układało mu się z NIEZADOBRZE, a ponieważ tych drugich było wiele, bardzo wiele, NAJLEPIEJ zostawało samo i nienajlepiej z tym się czuło…
Jakie było NIEZADOBRZE?
NIEZADOBRZE umiało:
milczeć
przebaczać
zapominać
NIEZADOBRZE nie umiało:
zazdrościć
plotkować
kłamać
Tak więc:
NAJLEPIEJ było nienajlepsze...
NIEZADOBRZE było nienajgorsze…
Oba były NIEDOSKONAŁE.
Morał z tego taki:
Najlepszym może okazać się to, co nie za dobrze wyszło…
Nie za dobrym, co wyszło najlepiej...
I właśnie w tym jednym, końcowym zdaniu kryje się cała prawda, którą tak często próbujemy przed samymi sobą ukryć. Ta opowieść to dla mnie powrót do oczywistości, o których w codziennym pędzie tak łatwo zapominamy. Bo przecież w gruncie rzeczy oba te głosy: wiecznie starające się NAJLEPIEJ, i wycofane NIEZADOBRZE nosimy w swoich sercach. Chcemy dobrze, a wychodzi... jak zawsze. LUDZKO. Może więc zamiast bez końca gonić za nieuchwytnym ideałem, warto po prostu pozwolić sobie na bycie sobą?
Uciążliwy perfekcjonizm, samotność a relacje międzyludzkie
Kiedy przyglądam się tej historii z szuflady, widzę w niej prostą, choć bolesną prawdę: nie trzeba być idealnym, aby zrobić w życiu coś świetnie. Często wydaje nam się, że poczucie bycia bezbłędnym i samowystarczalnym zagwarantuje nam życiowe powodzenie, miłość i szacunek innych. W rzeczywistości jednak bywa zupełnie odwrotnie. Uciążliwy perfekcjonizm potrafi odebrać nam całą radość z codzienności, budując wokół nas niewidzialny mur.
Pycha, lęk przed krytyką a samotność
Najgorsze w pogoni za ideałem jest zbytnie zadufanie w sobie, ukryta pycha oraz całkowity brak otwarcia na konstruktywną krytykę czy czyjeś zdanie. Gdy zamykamy się w skorupie własnej, wymuszonej doskonałości - tak jak to opisywane NAJLEPIEJ - przestajemy słuchać, dziękować i przepraszać. Wtedy głęboka samotność w związku czy w gronie przyjaciół staje się bolesnym faktem. Tymczasem to drugie, nasze wewnętrzne, nieco poturbowane NIEZADOBRZE, wnosi do życia autentyczną, ciepłą wartość. To ludzka niedoskonałość zbliża nas do siebie, podczas gdy wymuszony ideał zawsze skazuje na samotność.
Perfekcjonizm, potrzeba kontroli a nauka odpuszczania
Czasami uświadomienie sobie tych dwóch mechanizmów pozwala nam złapać zdrowy dystans do własnych potknięć.
☑️ Moja mała checklista refleksji (Z którym bohaterem dziś rezonujesz?):
- Czy zdarza mi się działać jak to NAJLEPIEJ - uważać, że wiem wszystko najlepiej i nie potrzebuję niczyjej pomocy ani rady?
- Kiedy ostatni raz z moich ust padło szczere, proste „dziękuję” lub „przepraszam”, bez szukania dodatkowych usprawiedliwień?
- Czy daję sobie wewnętrzną przestrzeń na konstruktywną krytykę, czy każdy mały błąd traktuję jako życiową porażkę?
- Czy potrafię docenić te momenty w życiu, w których zaprosiłam do siebie odrobinę NIEZADOBRZE, zamiast wiecznie gonić za odległym ideałem?
👇 Porozmawiajmy w komentarzach!
Jestem niesamowicie ciekawa, jak odbierasz tę opowieść. Czy zdarza Ci się czasem łapać na tym, że wewnętrzny głos każe robić wszystko idealnie, a cena, jaką za to płacisz, bywa za wysoka? Napisz mi o tym w komentarzu - chętnie poznam inną perspektywę. Będzie mi też ogromnie miło, jeśli udostępnisz ten wpis komuś, komu przyda się dzisiaj chwila wytchnienia.
PS Jeśli te dzisiejsze rozważania poruszyły w Tobie jakąś czułą strunę i masz ochotę na dłuższą chwilę niespiesznego wytchnienia, zapraszam Cię do mojej szuflady pełnej emocji. Możesz zatrzymać się na moment przy moich osobistych wierszach i refleksjach o łapaniu pięknych chwil lub wyruszyć ze mną w podróż bez pośpiechu i przeczytać o tym, jak smakuje Apulia bez presji. Odkryjmy razem sekretną Molfettę i urok życia w rytmie dolce vita.
Ślę mnóstwo ciepłej, słonecznej energii i do zobaczenia w kolejnym wpisie! Dolce vita i...Kropka!Jeśli w czymś Ci pomogłam lub mój artykuł umilił Twój dzień – dziękuję! Będzie mi bardzo miło, gdy w podziękowaniu postawisz mi wirtualną kawę.
☕ Postaw mi wirtualną kawę na buycoffee.to/takakropka
Komentarze
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania. Twój adres email nie będzie widoczny.