TRYB JASNY/CIEMNY
Taka Kropka

Taka Kropka

Taka Kropka to kobiecy blog lifestylowy o podróżach i życiu w stylu slow life. Odkryj pomysły na dalekie wyprawy, proste domowe przepisy oraz codzienne inspiracje modowe z klimatem dolce vita. Czerp ze słonecznej energii i znajdź upragnione wytchnienie, czytając autorskie wiersze i refleksje, w których być może odnajdziesz cząstkę własnego serca.

Włoskie Ferragosto i styl slow life. Jak odpocząć bez poczucia winy?


zioła w białym koszyku


Sierpniowe poranki mają w sobie coś z niespiesznego snu. Gdy rano pakowałam do wiklinowego koszyka świeżo ścięte gałązki mięty, szałwii i lawendy, by zanieść je do kościoła, uderzyło mnie, jak intensywnie pachnie dzisiejszy dzień. Powietrze jest gęste od aromatów dojrzałego lata, a słońce, choć wciąż gorące, rzuca na ziemię nieco dłuższe, złote cienie. 

To czas, kiedy lato osiąga swoją pełnię. W powietrzu wisi ciche pytanie o to, ile z tych pięknych chwil tak naprawdę udaje nam się zatrzymać dla siebie...

Dzisiaj, 15 sierpnia, w naszej tradycji świętujemy dzień Matki Boskiej Zielnej. To wyjątkowy czas, kiedy tradycja splata się z naturą, a my przynosimy do ołtarza dary z naszych ogrodów i pól, dziękując za letnie plony. Gdy patrzyłam na ułożone w koszyku zioła, moje myśli nagle uciekły na południe Europy, do słonecznej Italii.

widok na zatokę w Vieste, morze, kwitnący krzew


Tam właśnie trwa Ferragosto we Włoszech. To wyjątkowy moment w roku, w którym cały kraj z dnia na dzień zamiera, restauracje gaszą światła, a mieszkańcy ruszają w stronę morza.

To święto uczy nas czegoś, o czym my, współczesne i wiecznie zabiegane kobiety, bardzo często zapominamy: jak odpocząć z czystym sumieniem, odpuścić presję ciągłego poczucia wypełniania obowiązków i bycia idealną na każdym kroku.


Co to jest Ferragosto we Włoszech i skąd się wzięło?

Jeśli kiedykolwiek odwiedziłaś Italię w połowie sierpnia, mogłaś przeżyć niemałe zaskoczenie. Puste ulice wielkich miast, zamknięte na cztery spusty kawiarnie, a na drzwiach lokalnych sklepów krótki napis: chiuso per ferie (zamknięte z powodu urlopu).

Gdzie podziali się wszyscy mieszkańcy? Zostawili za sobą codzienne obowiązki i ruszyli tam, gdzie szum fal pozwala zapomnieć o całym świecie. Na plażach, w cieniu kolorowych parasoli, toczy się wtedy najpiękniejsza celebracja życia.

Co ciekawe, to niezwykłe święto ma ponad dwa tysiące lat. Nazwa ta pochodzi od łacińskiego Feriae Augusti, co oznacza dosłownie „odpoczynek Augusta”.

Sam rzymski cesarz August w 18 roku przed naszą erą ustanowił te dni czasem absolutnego wytchnienia dla robotników po ciężkich tygodniach letnich zbiorów. Dopiero wieki później połączono ten czas wolny z uroczystością Wniebowzięcia Maryi.

Dlaczego Włosi tak hucznie świętują 15 sierpnia?

To piękne połączenie pokazuje nam coś niezwykle ważnego. Odpoczynek i świętowanie są rzeczą piękną i potrzebną. Po czasie ciężkiej pracy, każdej z nas należy się chwila na zbieranie owoców i niespieszne korzystanie z życia.

Włosi nie szukają wymówek ani nie zmagają się z poczuciem winy. Fakt, że to wielkie święto kościelne i w tym dniu idzie się do kościoła, choć wypada ono przecież w zupełnie inny dzień niż zwykła niedziela, nikogo nie zniechęca ani nie obciąża.

To po prostu naturalna okazja, by ubrać się najpiękniej, spotkać z bliskimi i zanurzyć w klimacie słonecznego dolce vita.


Jakie są tradycje na Sycylii podczas letnich świąt?

Ta włoska lekcja odpuszczania ma swoje najgłębsze, najbardziej zmysłowe i spektakularne korzenie na południu. Wyobraź sobie wigilię tego święta, wieczór 14 sierpnia.

Sycylijskie plaże rozświetlają się wtedy setkami małych ognisk. Młodzi i starsi rozkładają koce, biesiadują pod gwiazdami, a o północy wbiegają do ciepłego morza, by symbolicznie zmyć z siebie trudy mijających miesięcy.

Rano obmywają twarze morską wodą na powitanie nowego świtu. W domach z kolei chłodzą podniebienia gelo di melone – tradycyjnym sycylijskim deserem z arbuza, doprawionym cynamonem i pachnącymi płatkami jaśminu.

Z kolei 15 sierpnia rano ulice sycylijskich miasteczek wypełniają się nieprzebranym, wiwatującym tłumem. To właśnie wtedy ożywa jedna z najbardziej unikalnych i zapierających dech w piersiach tradycji – procesja z gigantycznym wozem wotywnym zwanym La Vara.

W historycznym miasteczku Randazzo u stóp Etny setki wiernych ciągną na grubych linach potężną, drewniano-żelazną konstrukcję sięgającą aż piętnastu metrów wysokości!

Czym jest tajemniczy wóz La Vara w Randazzo?

To jadąca przez miasto ruchoma i wielopiętrowa reprezentacja niebios. Na jej poszczególnych poziomach stoją... prawdziwe dzieci z miasteczka, ubrane w bogate stroje aniołów i świętych.

Odpowiednio zabezpieczone i przypięte pasami do ramion konstrukcji, uśmiechają się i machają do tłumów. Na samej górze mała dziewczynka symbolizuje Matkę Boską wznoszącą się do nieba.

Kiedy ten olbrzymi, obracany ręcznie przez ukrytych w środku ludzi mechanizm płynie nad głowami mieszkańców przy akompaniamencie tradycyjnych śpiewów, powietrze dosłownie drży od emocji.

✨ Kliknij, aby przeczytać biblijny sekret Ferragosto i szacunku do kobiet
"Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie korona z gwiazd dwunastu."
– Apokalipsa św. Jana 12, 1

W tych wszystkich obyczajach bije ogromny szacunek do tradycji i... do kobiet. W Italii Signora to zawsze Signora. Zastanawiam się czasem, czy to wyjątkowe traktowanie kobiecości nie wypływa właśnie z głębokiej miłości, jaką Włosi darzą Matkę Bożą, tę biblijną Niewiastę obleczoną w słońce.


wilekie drzwi do kościoła, w tele obraz Matki Boskiej


Do dziś noszę w pamięci jeden piękny obraz z naszej podróży na Sycylię, tak inny od głośnej procesji z wozem Vara. W maleńkim, skąpanym w półmroku kościółku w urokliwym Acitrezza, starsze kobiety odmawiały właśnie różaniec.

Nagle z upalnej ulicy wszedł dojrzały mężczyzna, koło pięćdziesiątki lub sześćdziesiątki. W dłoni trzymał jedną, nieskazitelnie białą różę.

Bez cienia sztuczności, z prostą, męską delikatnością podszedł do bocznego ołtarza, położył kwiat pod figurą Matki Bożej, po czym po cichu przeszedł do jednej z drewnianych ławek. Uklęknął w niej i z pełnym spokojem dołączył do odmawianej wspólnie modlitwy. Nie było w tym przesady ani wielkiej filozofii. Było w tym czyste, proste piękno i wyraz najgłębszego szacunku dla kobiecości.


Ogród w stylu slow life – piękno bez presji i perfekcjonizmu

Ta sycylijska i włoska lekcja celebrowania chwil powraca do mnie najmocniej, gdy patrzę na swój własny mały świat. Życie w myśl filozofii slow life wcale nie oznacza dla mnie bałaganu, ucieczki w chaos czy zgody na bylejakość.

Wręcz przeciwnie – to świadome otaczanie się pięknem i harmonią, ale w pełnej zgodzie ze sobą.

W moim ogrodzie nie znajdziesz wprawdzie tradycyjnych grządek z ziemniakami czy pomidorami, bo to zupełnie nie moja bajka. Kiedy potrzebuję świeżych warzyw na obiad, wolę po prostu wziąć wiklinowy koszyk i pójść na pobliski lokalny targ.

Uwielbiam wchłaniać tamtejszą atmosferę z jej niesamowitym miksem zapachów. Kocham ten moment, kiedy mogę porozmawiać z rozgadaną panią, u której zawsze robię zakupy.

Lubię powoli wygrzebać z portmonetki tradycyjne złotówki i grosiki – bez pośpiechu, bez pikających kart płatniczych i bez nowoczesnego pędu. To mój mały, tradycyjny rytuał.

Jak dbać o ogród slow life bez zbędnego wysiłku?


Sam ogród jest za to miejscem niezwykle zadbanym i dopieszczonym, bo troska o tę przestrzeń niesamowicie pomaga mi wyciszyć codzienne, głośne myśli.

Stworzyłam tu piękne, bujne rabaty pełne krzewów i kwiatów, które zachwycają wieloma odcieniami kojącej zieleni oraz różnorodnością faktur.

Co ważne, w moim ogrodzie prawie nie ma chwastów – nie dlatego, że spędzam całe dnie na pieleniu, ale dlatego, że rośliny rosną tak gęsto i blisko siebie, iż po prostu nie mają szans na przebicie.

🌿 Kliknij, aby przeczytać poetycki sekret ziół i darów natury
"Wonna mięta nad wodą pachniała, kołysały się kępki sitowia,
Brzask różowiał i woda wiała, wiew sitowie i miętę owiał.
Nie wiedziałem wtedy, że te zioła będą w wierszach słowami po latach..."
– Julian Tuwim, „Sitowie”

Prawda, że te słowa idealnie oddają to, co czujemy, gdy letni wiatr muska nasze ogrodowe ścieżki? Zioła i dary natury mają w sobie niezwykłą, cichą moc zatrzymywania czasu i karmienia naszych zmysłów.

Ozdobą tego aromatycznego gąszczu są także dwa krzaczki porzeczek i jeden krzew agrestu – w sam raz, by podczas celebracji bycia w ogodzie zerwać kilka owoców prosto z krzaka i poczuć ich wyjątkowy, kwaśno-cierpki smak.

Żółte róże i mały stolik z drinkiem na tle niebieskiej drewnianej ławeczki


Tuż obok mieszanej rabaty kwiatowo-ziołowej, z której unosi się zapach róż, mięty, szałwii, lawendy i złocistego oregano, zawsze czeka na mnie moja ukochana niebieska ławeczka, zapraszając do zatrzymania i odpoczynku. Uwielbiam na niej usiąść, wsłuchać się w cichy, kojący szum ogrodowego jeziorka, milczeć i delektować się byciem tu i teraz.

Centralnym punktem mojej ogrodowej oazy jest stara, rozłożysta brzoskwinia. 

Kiedyś owocowała obficie, dziś jej owoce są małe i marne. Mogłabym spryskiwać ją chemią i walczyć o idealne zbiory. Ale po po? Pozwoliłam jej po prostu rosnąć zgodnie z własną naturą. 

I wiecie co? Jest najpiękniejszą ozdobą ogrodu. Wiosną eksploduje tysiącem delikatnych, białych kwiatów, a latem jej lśniące, zielone liście dają cudowny, rozproszony cień. Kiedy pod nią siedzę, czuję się bezpiecznie, spokojnie i luksusowo wolna od wszelkich oczekiwań codzienności.

Dla Ciebie - Jak odpoczywać bez wyrzutów sumienia?

W ten piękny, zielony dzień, gdy lato powoli osiąga swoją dojrzałość, życzę Ci, abyś potrafiła podarować sobie odrobinę tego włoskiego Ferragosto. Zastanów się, czego najbardziej potrzebuje dzisiaj Twoja kobieca dusza.

Odpuść narzuconą z zewnątrz presję. Zostaw nieskończone pranie, wyjdź do swojego pięknego ogrodu, na balkon lub na taras, usiądź na swojej ulubionej ławeczce i po prostu pozwól sobie być.

Przymknij na chwilę oczy i poczuj na skórze ciepło sierpniowego słońca. Świat się nie zawali, jeśli przez jedno popołudnie skupisz się wyłącznie na tym, by żyć własnym rytmem i zanurzyć w ciszy.

Złap głęboki oddech i złap odrobinę tego włoskiego Ferragosto - bo prawdziwe dolce vita zaczyna się dokładnie w tym momencie, w którym pozwalasz sobie na chwilę nicnierobienia.

Zasługujesz na to, by odpoczywać bez poczucia winy.

Z miłością,
Beata

Vieste, wieczorna panorama na morze i białe miasto


P.S. Każda z nas nosi w sobie czasem zbyt duży ciężar obowiązków. Jeśli czujesz, że te słowa przyniosły Ci dzisiaj choć odrobinę ulgi, prześlij ten artykuł swojej przyjaciółce, mamie lub siostrze. Podaruj bliskiej kobiecie to małe, niewidzialne pozwolenie na odpoczynek bez poczucia winy. 

A jeśli masz ochotę na dalszą podróż śladami Italii, zajrzyj koniecznie do mojego wpisu: Peschici i Gargano: Włoskie miejsca z duszą i szafa wspomnień – obiecuję, że znajdziesz tam mnóstwo piękna i kojących kadrów.

↑ Powrót do początku artykułu

Komentarze

Wybrane dla Ciebie

Copyright © Taka Kropka