jeziorko w ogrodzie
Oczko po kilku latach to moje oczko w głowie...

Od marzenia do spełnienia. W tym poście dowiesz się, jak krok po kroku powstawało nasze oczko wodne, jak przydały nam się stare granitowe kostki oraz niepotrzebne szkaradne płyty betonowe i że urokliwa wijąca się ścieżka to taka kropka nad I. 

Trudne początki

Było trudno, bardzo. Kompletnie nie wiedziałam, od czego zacząć. Kupowałam jakieś kwiatki i sadziłam je w całkiem bezsensownych miejscach, gdzie po jakimś czasie zdychały...

Ogród był wprawdzie częściowo zagospodarowany, ale nie przeze mnie, więc tak naprawdę nie MÓJ! Nie potrafiłam się w nim odnaleźć, moja wyobraźnia nie chciała działać.

W ogrodzie rosły kilkunastoletnie krzaki agrestów, porzeczek, różaneczniki, iglaki, tuje - wszystkie pięknie wyrośnięte. Wiedziałam, że czegoś, co rośnie, zdobi lub owocuje się nie wyrzuca.

No tak, ale ja naprawdę nie miałam ochoty oglądać z mojego tarasu krzewów agrestów, porzeczek, starą walącą się szopę (która była przecież całkiem "dobra”), pranie suszące się na sznurkach - też pono ok…, starą zardzewiałą huśtawkę, no sorki…

Pogawędka...

Plany w mojej głowie zaczęły się konkretyzować, oczko wodne już puszczało do mnie oko! Wprost proporcjonalnie malała też moja cierpliwość, której z resztą i tak mam w deficycie...A tu taki dialog:

Ja: Marzę, zwierzam się, wylewam rzekę pomysłów... On: Nie marzy, gdy mi się zamarzy… Ja: Drążę, przekonuję. On: Udaje, że słucha...

jeziorko w ogrodzie
No i co począć, odrzucić wszystko w chol...ę? O, nie!  Znalazłam cudne zdjęcia w internecie i w książce, o której wspominam w poście "Planowanie ogrodu - proste rady dla początkujących" Narysowałam swój pierwszy nieudolny szkic. Zadziałało!!!

Oczko wodne w ogrodzie
Porządkowanie

Bezpardonowo wywaliliśmy wszystkie graty! Porzeczki i agresty zmieniały swoje miejsce z roku na rok, ale przeżyły i mają się dobrze, a my z nimi też! Nie baliśmy przesadzić w nowe miejsce nawet dorosłe, pięknie wyrośnięte różaneczniki - niektóre nawet w środku lata, gdy mój koncept ulegał kolejnej metamorfozie...Nie nudziliśmy się…

Dwa oczka wodne...

Wtedy wiedziałam już, że z tarasu będę chciała oglądać małe śliczne oczko wodne, takie maleńkie śliczne jeziorko, i wsłuchiwać się w delikatny szum wody, fajny byłby też jakiś wodospadzik.

Tego NIE KUPUJ! NIGDY!

Kupiliśmy gotową formę na oczko wodne - takie plastikowe, czarne ( ble ! ) Mówię Wam, okropność. Oglądałam ten wrzód ze dwa lata. Potem psychicznie nie wytrzymałam!

Podjęłam decyzję, przekonałam wiadomo kogo. Nie było trzeba nawet sięgać po wspomniane wyżej kobiece sztuczki manipulacyjne...Zgodziliśmy się całkowicie! Wyobraźcie to sobie, dziewczyny!

Zniecierpliwiona niecierpliwie czekałam na zmianę, której dokonaliśmy jesienią. Tak właśnie chciałam: byśmy wiosną mogli się cieszyć nowym widokiem oraz nie musieli patrzeć na rozkopany ogród i zniszczony trawnik. Wszystko zrobiliśmy własnymi rękoma, pracowaliśmy w październiku przy temperaturze nawet 5 stopni Celsjusza...Planowałam też zakup roślin, wieeelu…

Oczko wodne w ogrodzie
Wykonanie

Obrzydliwą kiczowatą formę wywaliliśmy, wykopaliśmy nowy, trzypoziomowy dół, który w najgłębszym miejscu ma 90 cm. Wszystkie poziomy oraz dwa 10 - centymetrowe obrzeża - jakby dwa schodki wokół całego jeziorka - trzeba było wygładzić szpachlą wg poziomnicy i zabezpieczyć mokrym piaskiem - tego, jakże ważnego szczegółu, podjęłam się sama!

Brzeg jeziorka musi być absolutnie dokładnie wypoziomowany!!! Na dnie jeziorka oraz na wszystkich jego poziomach nie mogą zostać żadne kamienie, nawet te najmniejsze! Na wszelki wypadek nie żałowaliśmy grubej warstwy piasku.

Folia

jeziorko w ogrodzie
Na zdjęciu widać  prześwitującą zieloną folię, która po jakimś czasie stanie się jakby omszała. Dzięki jej zielonemu kolorowi  wygląda to bardzo naturalnie.
W Castoramie kupiliśmy grubą zieloną folię. Polecam właśnie zieloną, nie czarną! Po napełnieniu wodą oczko będzie miało piękny turkusowy kolor, a z czasem stanie się naturalnie zielonkawe, ale oczywiście cały czas ma być przezroczyste, nie gloniaste! Są na to sposoby, ale o tym w innym poście.

Folię nakładaliśmy w samo słoneczne południe, by była trochę nagrzana i dzięki temu bardziej giętka. Wokół całego linii brzegowej oczka zostawiliśmy około 50 cm rezerwy, a tam, gdzie brzeg miał być wyższy, skalisty, nawet 1,5 m. Naprawdę lepiej kupić więcej folii, bo całość musi być z jednego kawałka!

jeziorko w ogrodzie
Trzy rzędy granitowych kostek, między nimi widać zieloną folię

jeziorko w ogrodzie
Szpary, w których było widać folię, po prostu zasypałam drobnymi kamykami
Dwa obrzeża - schodki pokryłam folią i wyłożyłam kostkami granitowymi, czyli powstały dwa rzędy. resztę folii wkopałam pionowo w trawę - tak by nie była widoczna i by woda z oczka nie wyciekała. To również zrobiłam sama! Ależ mnie bolały palce, bo kostki wzięliśmy z podjazdu, więc trzeba je było wyszorować!
jeziorko w ogrodzie
Dziś już wszystko pięknie pozarastane, trudno więc było odgarnąć rośliny, by pokazać nie tylko koniec zielonej folii, ale też - dla wzmocnienia brzegu jeziorka, twarde plastikowe obrzeże

Oczko wodne w objęciach uroczej ścieżki, podwyższonej rabaty oraz maleńkiego molo

jeziorko w ogrodzie
Wykorzystaliśmy stare z podjazdu przed domem. Ustawiliśmy je po lewej stronie oczka, by z ziemi po wykopaniu dołu podwyższyć teren i stworzyć uroczy chodnik oraz rabatę za jeziorkiem. Gotowe!
jeziorko w ogrodzie
Po prawej stronie widać wystający kawałek starego betonu. jakże on nam się przydał!!! 
O skałce przy oczku oraz roślinach w kolejnym poście Od marzenia do spełnienia.
jeziorko w ogrodzie
Zapraszam również do komentowania - o jakich szczegółach mam jeszcze napisać? Może nie wszystko zrozumiale opisałam, choć tak się starałam...






Brak komentarzy: