Planowanie ogrodu mamy już za sobą, teraz codziennie rano wychodzę na balkon, by cieszyć się widokiem na mój ogród

Podoba mi się mój ogród, dobrze się w nim czuję i wiem, że jest całkowicie mój, nasz, bo sami, serio, całkiem sami go sobie wykreowaliśmy! Piszę, że wykreowaliśmy, bo tak rzeczywiście było, a nie było łatwo: zero doświadczeń, brak jakichkolwiek pomysłów, brak czasu, gdyż mieliśmy wtedy czwórkę dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, przeróbkę domu moich rodziców, a po remoncie ogarnianie terenu wokól domu. 

Planowanie ogrodu - Zaciszne miejsce

Wiedzieliśmy na pewno, że pragniemy jakiegoś swojego zacisznego miejsca, urokliwego zakątka, do którego będziemy wracać po całym dniu pracy, w którym wypijemy poranną kawę, podczas upalnego dnia w cieniu olbrzymiej trawy sięgniemy po ciekawą książkę, a wieczorem zrobimy grilla.

To też mój ogród - nasze ulubione miejsce w zaciszu wymarzonej wysokiej trawy miscanthus giganteus


Marzenia zamieniły się w gorące pragnienie, za którym postanowiliśmy podążyć. Mgliste wyobrażenia zaczęły nabierać konkretnych barw i kształtów. Rodziły się pomysły, nasuwały konkretne rozwiązania, czasem szalone, nierealne, ale jakże potrzebne, to one rozpędzały myśli. To była klasyczna burza mózgów.

Planowanie ogrodu - 4 etapy, przez które przeszliśmy podczas stwarzania tego jedynego, niepowtarzalnego, niewielkiego, ale naszego ukochanego miejsca na ziemi

Planowanie ogrodu - Życie w ogrodzie, w ogrodzie życie

Popołudniowy relaks na ogrodowej huśtawce z espresso w maleńkiej filiżance, którą przywiozłam sobie z Włoch

Ogród należało zaplanować tak, by nam po prostu służył!  To całkiem proste i oczywiste! Zamierzaliśmy w nim spędzać jak najwięcej czasu: jeść śniadanie, odpoczywać po pracy, czytać książkę, opalać się i pić drinka, zapraszać najbliższych i znajomych, spędzać romantyczne wieczory przy blasku świec, lampce wina i szumie małego wodospadzika.


Planowanie ogrodu - Inspiracja

Uczony z nieba nie spadł! Wyobraźnię trzeba było obudzić, wizję stworzyć. Tak właśnie zrobiłam: przeglądałam czasopisma, szukałam zdjęć w internecie, kupiłam nawet książkę,  którą mam do dziś i stale do niej wracam! Pod wpływem lektury, zdjęć innych ogrodów wpadałam w zachwyt, snułam marzenia, stopniowo nabierał kaształtów i barw mój ogród, wyśniony, ukochany!

Roger Sweetinburg: Projektowanie małego ogrodu
Tytuł oryginału: Small Garden Planner. D z i ę k u j ę!!! Mój ogród jest taki, jaki jest przede wszystkim dzięki tej właśnie książce :)

Planowanie ogrodu - Kartka i ołówek - mój ogród na papierze

Moje rysunki nie były żadnym arcydziełem! Za żadne skarby nikomu, prócz swojego męża, bym ich nie pokazała. Nie umiem po prostu rysować, moje szkice to kompletny obciach. Kiedyś chciałam narysować dzieciom na tablicy szkapę, by zrozumiały, co to takiego, i ...wyszedł wielbłąd…

Ciekawe, jaką diagnozę postawiłby mi psycholog, ujrzawszy rysunek mojego autorstwa? Od zawsze bowiem wygląda tak samo: domek, z kominem, trawa, płotek z kotkiem, drzewo z jabłkami, uśmiechające się słońce i dwie chmurki. Czasami szarpnę się na psią budę, ale na wszelki wypadek bez psa…

Rozpoczęliśmy od oczka wodnego i to właśnie ono wraz z urokliwą ścieżką, całą rabatą i skałką wokół niego znalazło się na moim pierwszym nieudolnym szkicu...

Jakoś sobie poradziłam. Pokazałam swoje bazgroły mojemu ukochanemu. Oczywiście nie obeszło się bez dokładnych wyjaśnień…, bo wiecie, jeszcze mam taki problem: myli mi się prawa strona z lewą oraz proporcje. Moje wyobrażenia przelane na papier były więc całkowicie odwrotnie proporcjonalne do rozmiarów rzeczywsitych..., ale pomimo tego mój - nasz ogród nabierał konkretów!

Planowanie ogrodu - Komunikacja i weryfikacja

Rozmawialiśmy o swoich wyobrażeniach, wysłuchaliśmy rad, przełykaliśmy wzajemną krytykę. Powiem szczerze, że dla mnie to był bardzo trudny etap. To, co wydawało mi się proste, okazywało się niemożliwe, a to co na pozór ciekawe i oryginalne, głupie i niefajne...Trzeba było szukać nowych pomysłów, rozwiązań. Mam strasznie upartą naturę, nie łatwo mnie stłamsić, jak coś sobie ubzduram, to koniec! Musi być i już.

Planowanie ogrodu - Bez pośpiechu

Ten etap był dla mnie prawdziwym wyzwaniem! Znaczył mniej więcej coś takiego: powstrzymaj pypcia! A ja nie cierpię czekania, chcę biec, ryzykować, próbować. Chcę już mieć ten mój ogród!!!!!!!!

To jednak naprawdę bardzo ważny etap. Czekanie dając szansę na weryfikację tego, co pod wpływem emocji, pierwszego impulsu wydaje się fantastyczne, a już następnego dnia okazuje się porażką, pobudza kreatywność, podsuwając coraz to nowe, wspanialsze od poprzednich pomysły. 

Gdy już ochłonęłam, cieszyłam się z tego, że nie od razu tak z buciorami rozpoczęliśmy nasze działania. Byłam zaskoczona, ile pomysłów i rozwiązań podsunęła mi moja własna , budząca się dopiero do życia, ogrodowa wyobraźnia! Marzenia zaczęły nabierać realnych już kształtów, zapachów i barw.

Przed nami otwierały swoje podwoje kolejne drzwi, pokazując coraz to nowe ścieżki, kręte i pełne tajemniczych zakamarków. Tak krok po kroku, od jednej rabaty do drugiej marzenia powoli wkraczały w naszą upragnioną ogrodową rzeczywistość 

Planowanie ogrodu - ciąg dalszy

W kolejnym odcinku Mój ogtród, czyli: Od marzenia do spełnienia opowiem, jak samodzielnie zrealizowaliśmy nasze marzenie o oczku wodnym i to dwa razy... Podzielę się doświadczeniami, zdobytymi metodą prób i błędów, pokażę zdjęcia naszego pierwszego własnoręcznie wykonanego projektu!

a na razie przesyłam pozdrowienia pachnące lawendą

 


Brak komentarzy: